Kto by pomyślał, że znajdę tu coś tak interesującego. W sumie nie ma tu tego czego szukałam, ale to też jest ciekawe. A konkretnie rysunek już lekko wypłowiały, ale było dobrze widać rzeczkę przepływającą przez środek polany. Rysunek wyciągnięty z moich snów. Wszystko tak samo. Z tego co zrozumiałam to na tej polanie zostali zabici kochankowie z legendy. Ona po jednej stronie on po drugiej stronie. Rozdziela je tylko rzeka. Na dole strony było napisane gdzie jest ta polana, dziwnym trafem to było w naszym mieście. W lesie za naszym domem, tyle razy bawiłam się tam z Matim i anie razu tam nie trafiłam. Postanowiłam to dziś w nocy poszukać. Poczekałam jak wszyscy się położą i poszłam się przebrać. Wybrałam czarne spodnie i tego samego koloru bluzkę i bluzę. Nie chcąc ryzykować wyszłam przez okno a nie przez tylne drzwi. Wyskoczyłam i pobiegłam w stronę lasu zwolniłam gdy już się tam znalazłam. Nie miałam pojęcia jak się tam dostać, w którą stronę iść. Wzruszyłam ramionami i poszłam prosto przed siebie. Gdy usłyszałam sum wody, poszłam w tamtą stronę. Znalazłam polane. Rozejrzałam się dookoła po obu stronach były miejsca w których nie rosła trawa. Pomyślałam że to miejsca w których zostali zabici. Stanęłam przy tym miejscu po mojej stronie rzeczki. Ziemia w tym miejscu nie miała naturalnego koloru, była czerwona. "Nasiąknięta krwią" - przeszło mi przez myśl. Byłam tak pogrążona w myślach że nie zauważyłam że w pobliżu jest jeszcze ktoś puki ta osoba nie położyła ręki na moim ramieniu. Wystraszona uderzyłam tą osobę i się odsunęłam na bezpieczną odległość. Spojrzałam na twarz mojego rywala którym okazał się Łukasz.
- Co ty tu robisz? - spytałam, podchodząc do niego.
- Pilnuje cię. - powiedział. - Po co tu przyszłaś?
- Chciałam po porostu zobaczyć to miejsce.
- To ty wiesz co to za miejsce? - spytał wyraźnie zdziwiony.
- Wiem tylko co się tu stało nic więcej. A ty, wiesz coś więcej? - spytałam a on kiwnął twierdząco głową. - Opowiesz mi? - poprosiłam. Długo milczał. Odezwał się gdy już myślałam że jednak się niczego nie wiem.
- Tu zaczęła się walka między nami a Aniołami. Tam - wskazał miejsce po drugiej stronie polany. - została zabita pierwsza Anielica, a tu - wskazał miejsce na którym stałam, odsunęłam się na bok. - zginął jej kochanek Demon. Zginęli w miejscu gdzie się poznali i zawsze spotykali. Kiedyś dawno temu, gdy jeszcze żyliśmy z Aniołami we względnym pokoju to miasto a raczej wioska była podzielona na pół. po jednej stronie żyliśmy my a po drugiej oni. Ta rzeka udzielała nasze światy, dzieliła a jednocześnie łączyła. Z niej braliśmy potrzebną wodę i przy niej siadaliśmy wieczorami i rozpalaliśmy ogniska niedaleko.
Przez cały czas patrzyłam w niebo na księżyc ale gdy skończył spojrzałam na niego. Poczułam jak moje serce przyspiesza ze strachu Łukasz leżał na ziemi z podciętym gardłem. Zobaczyłam błysk kilka metrów dalej spojrzałam w tamtym kierunku i zobaczyłam tylko te zielone oczy, które przeciągły ostrym ostrzem o mojej szyi. Poczułam jak krew spływa po mojej skórze i wsiąka w ubrania. Zaczęło robić mi się słabo. Krzyknęłam w ciemność, w której nagle coś kliknęło i zrobiło się jasno. Usiadłam na łóżku i zaczęłam rozglądać się po pokoju. Zobaczyłam Łukasza stojącego obok mojego łóżka. Był w samych bokserka i mi się przyglądał, po chwili usiadł obok i mnie przytulił.
- Nie płacz to był tylko zły sen. - powiedział głaszcząc mnie po włosach. Gwałtownie się od niego odsunęłam.
- Sen? Ale my byliśmy... Rozmawialiśmy, a później ty. On cię zabił, mnie też. - powiedziałam i zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Łukasz spojrzał mi w oczy i znów przytulił.
- To tylko sen nic mi nie jest tobie też. Już dobrze.
Tej noc już nie zasnęłam bałam się zamknąć oczy, bałam się że będę to przeżywać jeszcze raz. Myślałam tylko czy początek mojego snu to prawda. Raczej to że jest polana w naszym lesie to na pewno prawda. Okazało się że zasnęłam czytając książkę. Spojrzałam na Łukasza. Zasnął na moim łóżku. Nie chciał mnie zostawić samej, miał ze mną rozmawiać, ale szybko zasnął. Nie dziwie się to był męczący dzień.
***
Kolejny Rozdział. Mam nadzieje że się spodoba.
KOMENTUJCIE!!
niedziela, 30 marca 2014
poniedziałek, 24 marca 2014
Rozdział 14
Wyszłam z klasy i podeszłam do przyjaciółki stojącej przy jednym z okien. Właśnie wtedy poczułam zawroty w głowie, złapałam się parapetu żeby nie stracić równowagi. Po chwili poczułam że się unoszę, otworzyłam oczy które wcześniej mocno zamykałam żeby odciąć się od wirującego świata. Zobaczyłam Łukasza, był skupiony na tym żeby mnie nie zrzucić podczas biegu do... No właśnie dokąd? Nie dowiedziałam się tego bo pochłonęła mnie ciemność. Ciemność przez którą przebijał się tylko jeden głos, tak znajomy, że cały wcześniej ogarniający mnie strach odszedł w niepamięć. Ten głos pocieszał mnie gdy tylko miałam gorszy dzień, który prawił kazania gdy coś przeskrobałam i chwalił jak byłam grzeczna. Głos mojej mamy. Cichy ale pomimo tego wszystko zrozumiałam. Strzeż ją, oni jej szukają. Nie pozwól żeby im się udało.
- Roksana kochanie słyszysz mnie? - otworzyłam oczy i zobaczyłam ojca nachylającego się nade mną. Byłam w swoim pokoju. - Jak się czujesz?
- Mama się ze mną skontaktowała. - powiedziałam od razu.
- Co mówiła? - na jego twarzy zobaczyłam determinacje. Powtórzyłam mu usłyszane słowa. Wcześniejszy wyraz jego twarzy się zmienił, stał się groźniejszy, odwrócił się w stronę drzwi pokoju i zawołał:
- Łukasz! - gdy ten wszedł do pokoju tata kontynuował. - Jedź po resztę.
- Ale oni jeszcze nie skończyli lekcji. - powiedział chłopak.
- Jedź. - Łukasz wyszedł a tata odwrócił się w moją stronę. Pocałował mnie w czoło i wstał zanim wyszedł powiedział. - Odpocznij. Takie kontakty są męczące.
Położyłam się z powrotem, dość szybko zasnęłam. Tym razem nie śniło mi się to co zawsze czyli ucieczka przed Aniołem. Miałam lekki sen więc jak tylko drzwi się otworzyły obudziłam się, ale nie otworzyłam oczu. do pokoju weszły dwie osoby. Gdy stwierdziły że śpię wyszli. Zanim drzwi się zamknęły usłyszałam jeszcze "Powiedziała że musimy ją chronić i mam nadzieje że się tym zajmiesz." to był głos mojego ojca.
O co im wszystkim chodzi z tą "ją". Dlaczego Anioły jej szukają? W sumie dobrze że nie chodzi o nas, tylko po co im mama skoro nie chodzi o Demony to po co im jedna z nas? Stwierdziłam że jedynym sposobem by się tego dowiedzieć jest zajrzeć do książki. I to nie byle jakiej tylko "Historia Demonów". Wstałam i wyciągnęłam ją z mojej skrytki czyli z pod łóżka i zaczęłam szukać.
****
Kolejny rozdział mam nadzieje że wam się spodoba. Piszcie co sądzicie, jeżeli macie jakieś uwagi. Zostawiajcie po sobie ślad.
- Roksana kochanie słyszysz mnie? - otworzyłam oczy i zobaczyłam ojca nachylającego się nade mną. Byłam w swoim pokoju. - Jak się czujesz?
- Mama się ze mną skontaktowała. - powiedziałam od razu.
- Co mówiła? - na jego twarzy zobaczyłam determinacje. Powtórzyłam mu usłyszane słowa. Wcześniejszy wyraz jego twarzy się zmienił, stał się groźniejszy, odwrócił się w stronę drzwi pokoju i zawołał:
- Łukasz! - gdy ten wszedł do pokoju tata kontynuował. - Jedź po resztę.
- Ale oni jeszcze nie skończyli lekcji. - powiedział chłopak.
- Jedź. - Łukasz wyszedł a tata odwrócił się w moją stronę. Pocałował mnie w czoło i wstał zanim wyszedł powiedział. - Odpocznij. Takie kontakty są męczące.
Położyłam się z powrotem, dość szybko zasnęłam. Tym razem nie śniło mi się to co zawsze czyli ucieczka przed Aniołem. Miałam lekki sen więc jak tylko drzwi się otworzyły obudziłam się, ale nie otworzyłam oczu. do pokoju weszły dwie osoby. Gdy stwierdziły że śpię wyszli. Zanim drzwi się zamknęły usłyszałam jeszcze "Powiedziała że musimy ją chronić i mam nadzieje że się tym zajmiesz." to był głos mojego ojca.
O co im wszystkim chodzi z tą "ją". Dlaczego Anioły jej szukają? W sumie dobrze że nie chodzi o nas, tylko po co im mama skoro nie chodzi o Demony to po co im jedna z nas? Stwierdziłam że jedynym sposobem by się tego dowiedzieć jest zajrzeć do książki. I to nie byle jakiej tylko "Historia Demonów". Wstałam i wyciągnęłam ją z mojej skrytki czyli z pod łóżka i zaczęłam szukać.
****
Kolejny rozdział mam nadzieje że wam się spodoba. Piszcie co sądzicie, jeżeli macie jakieś uwagi. Zostawiajcie po sobie ślad.
wtorek, 18 marca 2014
Rozdział 13
Równo z dzwonkiem do sali wszedł nauczyciel i ogłosił nam że mamy wolną lekcje. Mnie to pasuje jak chyba całej klasie. Wyciągnęłam słuchawki z plecaka i włączyłam muzykę. Usiadłam wygodnie i położyłam głowę na ławce. Miałam zamiar pomyśleć a jedynym tego sposobem jest udawanie że się śpi wtedy nikt co nie przeszkadza. Długo tak nie leżałam bo poczułam czyś wzrok na sobie podniosłam się i rozejrzałam po sali. Znów Damian się na mnie patrzył ale tym razem nie odwrócił wzroku. Widziałam smutek w jego oczach. Postanowiłam podejść do niego i przeprosić jeszcze raz. Wstałam ze swojego krzesła i podeszłam do jego ławki. Nie mając gdzie usiąść oparłam się o ławkę obok.
- Przyszłam cię jeszcze raz przeprosić. - powiedziałam widząc jego pytającą minę.
- Jak to jeszcze raz? - spytał uśmiechając się. Czyżby mu przeszło? Możliwe bo uśmiecha się jak głupek. - Nie słyszałem jeszcze żadnych przeprosin z twoich ust.
- To chyba jesteś głuchy bo przepraszałam ale specjalnie dla ciebie powtórzę. Przepraszam. - powiedziałam i sama się uśmiechnęłam.
- Co proszę bo nie dosłyszałem?
- O nie więcej razy tego nie powtórzę. - powiedziałam i zaczęłam się śmiać a Damian ze mną. Nawet nie zauważyłam kiedy wstał i stanął przede mną. Stał bardzo blisko i gdy tylko to sobie uświadomiłam przestałam się śmiać i skupiłam się na jego oczach. Ich zieleń mnie pochłaniała były takie piękne. Zaczął się do mnie zbliżać on zaraz mnie pocałuje. Dopiero teraz sobie uświadomiłam jak bardzo tego chce. Był coraz bliżej, czułam jego oddech na swojej twarzy. Jego usta tylko musnęły moje, niestety nie doczekałam się na więcej bo zadzwonił dzwonek i Damian się ode mnie odsunął. Smutna wróciłam do ławki żeby zabrać rzeczy.
- Cholerny dzwonek zawsze dzwoni wtedy gdy nie trzeba. - mruknęłam przy drzwiach. Chciałam wyjść z sali ale zostałam pociągnięta do tyłu i wylądowałam w ramionach Damiana. Chyba słyszał to co mówi. Uśmiechnęłam się i on wtedy mnie pocałował. Tym razem bez ociągania jakby się bał że znów ktoś mu przerwie.poczułam przyjemne dreszcze na całym ciele. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego całując się z chłopakiem. To było cudowne uczucie. Szkoda tylko że nie mogło trwać wiecznie, Damian odsunął się ode mnie.
- Za pierwszym razem lepiej ci to wyszło.- powiedziałam z chytrym uśmieszkiem.
- Czyli jednak pamiętasz! - powiedział oskarżycielsko.
- Jasne że tak. Czegoś takiego nie da się zapomnieć. - powiedziałam i wyszłam z klasy zostawiając go w szoku.
****
Kolejny rozdział mam nadzieje że się wam spodoba. Następny postaram się jak najszybciej dodać.
Proszę komentujcie.
- Przyszłam cię jeszcze raz przeprosić. - powiedziałam widząc jego pytającą minę.
- Jak to jeszcze raz? - spytał uśmiechając się. Czyżby mu przeszło? Możliwe bo uśmiecha się jak głupek. - Nie słyszałem jeszcze żadnych przeprosin z twoich ust.
- To chyba jesteś głuchy bo przepraszałam ale specjalnie dla ciebie powtórzę. Przepraszam. - powiedziałam i sama się uśmiechnęłam.
- Co proszę bo nie dosłyszałem?
- O nie więcej razy tego nie powtórzę. - powiedziałam i zaczęłam się śmiać a Damian ze mną. Nawet nie zauważyłam kiedy wstał i stanął przede mną. Stał bardzo blisko i gdy tylko to sobie uświadomiłam przestałam się śmiać i skupiłam się na jego oczach. Ich zieleń mnie pochłaniała były takie piękne. Zaczął się do mnie zbliżać on zaraz mnie pocałuje. Dopiero teraz sobie uświadomiłam jak bardzo tego chce. Był coraz bliżej, czułam jego oddech na swojej twarzy. Jego usta tylko musnęły moje, niestety nie doczekałam się na więcej bo zadzwonił dzwonek i Damian się ode mnie odsunął. Smutna wróciłam do ławki żeby zabrać rzeczy.
- Cholerny dzwonek zawsze dzwoni wtedy gdy nie trzeba. - mruknęłam przy drzwiach. Chciałam wyjść z sali ale zostałam pociągnięta do tyłu i wylądowałam w ramionach Damiana. Chyba słyszał to co mówi. Uśmiechnęłam się i on wtedy mnie pocałował. Tym razem bez ociągania jakby się bał że znów ktoś mu przerwie.poczułam przyjemne dreszcze na całym ciele. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego całując się z chłopakiem. To było cudowne uczucie. Szkoda tylko że nie mogło trwać wiecznie, Damian odsunął się ode mnie.
- Za pierwszym razem lepiej ci to wyszło.- powiedziałam z chytrym uśmieszkiem.
- Czyli jednak pamiętasz! - powiedział oskarżycielsko.
- Jasne że tak. Czegoś takiego nie da się zapomnieć. - powiedziałam i wyszłam z klasy zostawiając go w szoku.
****
Kolejny rozdział mam nadzieje że się wam spodoba. Następny postaram się jak najszybciej dodać.
Proszę komentujcie.