- Gdzie wy jesteście do jasnej cholery? - Karol złapał ją za ręce i delikatnie pchnął na fotel. W tym czasie Damian podszedł do mnie i przytulił.
- Uspokój się! - warknął starszy z braci na nią po czym przeniósł wzrok na mnie. - Powiedz że wam poszło lepiej niż nam.
- Co się stało? - spytałam pacząc Damianowi w oczy.
- Zamknęli nas. - Karol odpowiedział - jutro nas przesłuchają, mamy wybór albo was zdradzić albo umrzeć.
- Wybór jest prosty. - Damian spojrzał na mnie ze smutkiem w oczach.
- Tak chyba masz racje. - powiedziałam siadając obok Łukasza na kanapie. - zdradzicie...
- Co!? - wspólny głos wszystkich rozniósł się po pokoju. Jedyną osobą która patrzyła na mnie ze zrozumieniem i nie dołączyła się do chóru był Karol.
- Dobrze kombinujesz. - pochwalił mnie chłopak z chytrym uśmiechem.
- Czy ktoś może mi wytłumaczyć o czym oni mówią? - wzrok Nadii przenosił się ze mnie na Karola i na z powrotem.
- Karol powie wszystko co będą chcieli i ściągnie ich tu na nasz teren. W tym czasie ja pokarze że jestem po stronie naszej Rady i przyprowadzę ich tu. Wtedy rozpocznie się wojna między najpotężniejszymi naszych ras.
- Po czym oni wszyscy się wy zabijają. - kontynuował Karol. - A gdy to się stanie ja stanę się najważniejszym Aniołem a Roksana jako jedyna przeżyła członkini waszej Rady stanie na czele Demonów...
- Ale czy na pewno? - przerwałam Karolowi. - jesteś pewien że ty staniesz na czele Aniołów? Może to być ktoś inny.
- Tak to nasza rodzina jest jedna z rządzących z tym nie będzie problemu. wracając jak już będziemy rządzić zakażemy walk między sobą.
- Dokładnie. - powiedziałam po czym usiadłam wygodniej na kanapie.
- Wasz plan ma jeden defekt. - powiedział Łukasz. - Mianowicie ryzyko. Ktoś z nas może zostać zabity.
- Nie koniecznie. Ja przyjadę bo będę musiała i sobie poradzę chłopaków pewnie zostawia w areszcie żeby nie ryzykować że im uciekną. Ty Łukasz nie pojedziesz będziemy udawać że coś ci się stało. A Nadia wyjedzie zaraz po przebudzeniu do moich rodziców.
- Dalej jest ryzyko. A do tego nie puszczę cię samej. - Łukasz zmarszczył brwi. - Musimy coś wymyślić.
- Kilka kilometrów na południe jest jeszcze jeden dom opuszczony już od wieku ale dalej się dobrze trzyma możemy tam przeczekać.
- Dobrze w takim razie gdy tylko ktoś zostanie tu przywieziony ucieka do tego domku. - zarządziłam wstając. - No dobra plan jest na tyle dopracowany że wystarczy w razie czego improwizujcie ale tak by żadnemu z was nie stała się krzywda.
- Dobrze. - wstałam i spojrzałam na drugą stronę łóżka gdzie spokojnie spał sobie Łukasz. Postanowiłam go nie budzić nie ma potrzeby żeby ze mną szedł skoro pewnie i tak nie mógł by wejść ze mną. Poszłam się ubrać i po kilku minutach wychodziłam za Kamila ze swojego pokoju i ruszyłyśmy w stronę jak mi dziewczyna powiedziała biura starej Demonicy. Przeszłyśmy kilka korytarzy i stanęłyśmy przed drzwiami biura. Kamila zapukała i gdy usłyszałyśmy pozwolenie weszłam sama do środka. To biuro było identyczne do biura mojego taty tyle ze ty było więcej starych książek.
- Dzień dobry Roksano. - odpowiedziałam kiwnięciem głowy dalej rozglądając się po pomieszczeniu. - proszę usiądź.
- Dziękuje. - zajęłam miejsce na przeciwko starej kobiety.
- Czy domyślasz się dlaczego chciałam z tobą porozmawiać?
- Pewnie chodzi o sprawy dotyczące Aniołów z którymi kiedyś współpracowałam. - odpowiedzialna ze skruszoną miną.
- Tak zgadza się. - Demonica rozsiadła się wygodnie na swoim krześle. - Chcesz mi coś na ten temat powiedzieć.
- Tak. - wzięłam głęboki oddech. - jakieś dwa dni temu do domu w którym się ukrywaliśmy przyjechały dwa Anioły i powiedziały że dziś przyjadą tam znów z cała Radą żeby nas osadzić.
- Hm ciekawe...
- Też tak sądzę i myślę że moglibyśmy tez tam pojechać i zabić całą ich Rade. Będziemy mieli nad nimi przewagę.
- Dlaczego aż tak bardzo ci na tym zależy? Przecież jeden z nich to twoja miłość. - Demonica ostatnie słowo wypowiedziała z obrzydzeniem, widziałam ze zaczyna coś podejrzewać.
- Tez tak sądziłam. Ale wczoraj dostałam wiadomość od jednej z nas w której pisała że on mnie zdradza. - próbowałam wypaść wiarygodnie i chyba mi się udało bo Demonica wybuchła śmiechem.
- Tak to już jest z Aniołami. Trzeba być głupim żeby się tego nie spodziewać. - powiedziała - Pragniesz zemsty na tym Anielskim chłopcu?
- Tak.
- W takim razie pojedziemy tam walczyć z Aniołami. Mogę ci obiecać ze tego chłopca zostawiły tobie.
- Dziękuje. - skinęłam głową i wstałam tak samo jak Demonica.
- No dobrze moja droga teraz chodźmy na śniadanie bo już pewnie wszyscy na nas czekają. Przekażemy im dobra nowinę. - poszłam za kobieta w stronę jadalni. Tam przekazałyśmy wiadomości wszystkim. I od razu po śniadaniu zaczęły się przygotowywania. W ich trakcie odciągnęłam na bok Dominika i Kamile i powiedziałam im jakie są plany. Dominiki odrazy stanął po naszej stronie natomiast Kamila powiedziała że nie zgadza się na coś takiego i że będzie walczyła broniąc rodziny.